Dzisiaj będzie o praktyce, którą nazywa się mikrokosmiczna orbita, i o temacie, który często omijamy szerokim łukiem: energii seksualnej.
Zacznę jednak od gniewu.
Od gniewu do energii seksualnej
Gniew to duży ładunek emocjonalny, który często się w nas gotuje. Możemy go skierować na kogoś, tłumić go w sobie albo świadomie zamienić w coś konstruktywnego: ruch, trening, pracę fizyczną.
Nie chodzi o to, żeby się „wyżyć”, ale żeby przekierować napięcie w działanie, po którym czujemy się lepiej.
A co z energią seksualną? Każdy ją zna, a mam wrażenie, że to wciąż spore tabu. Podobnie jak z gniewem, możemy ją tłumić, udawać, że jej nie ma, albo szybko się jej pozbyć.
Można też spróbować inaczej: potraktować ją jak zasób, którym da się mądrze zarządzać. Najprościej, tak jak gniew, przekierować ją w energiczne działanie. W obu przypadkach chodzi o to samo: świadomie pokierować energię zamiast ją tłumić.
Niedawno odkryłem jednak jeszcze jedną praktykę, dzięki której odczuwam, jak ta energia rozchodzi się po całym ciele, zaczynając od dołu.
Czym jest mikrokosmiczna orbita?
Mikrokosmiczna orbita to praktyka pochodząca z taoizmu, spopularyzowana na Zachodzie m.in. przez Mantaka Chię.
Według tej tradycji w ciele istnieją dwa główne kanały energetyczne: Du Mai (Naczynie Zarządzające), biegnący w górę kręgosłupa, i Ren Mai (Naczynie Poczęcia), biegnący w dół przodem ciała. Razem tworzą obieg, czyli „orbitę”.
Prosta wersja praktyki
Usiądź wygodnie z prostymi plecami i rozluźnij ciało. Oddychaj spokojnie i łagodnie.
Na początek poczuj skumulowaną energię seksualną w dolnej części ciała, około 3 cm pod pępkiem (w tradycji to tzw. dolny dantian). Możesz ją skojarzyć z energią podniecenia. Od tego miejsca zaczynasz praktykę.
Na wdechu poprowadź uwagę w górę kręgosłupa aż do czubka głowy, na wydechu w dół przodem ciała, przez klatkę piersiową z powrotem do brzucha. Język możesz lekko oprzeć o podniebienie.
Wystarczy kilka minut. Warto obserwować siebie podczas praktyki i nie przesadzać.
Moje doświadczenie
Zacząłem po prostu wizualizować obieg energii w ciele i eksperymentować z różnymi sposobami oddechu: spokojnie, z zatrzymaniem oddechu, albo bardziej intensywnie. To było ciekawe doświadczenie.
Pojawiało się mrowienie, fale ciepła i przyjemności, a energia w pewien sposób rozpływała się po całym ciele, co prowadziło do tak zwanego „naładowania”. Po całej praktyce czułem spokój, relaks, jasny umysł i dobrą energię. Nic nie było trudne.
To super praktyka, do której wystarczy pewna świadomość ciała, a mikrokosmiczna orbita jest dla mnie kolejnym sposobem na budowanie wewnętrznego spokoju, o który chodzi na tym blogu.
Energia seksualna bez wstydu
Wydaje mi się, że w naszej kulturze brakuje spokojnej rozmowy o ciele. Energia seksualna to zwykły zasób, którego często się wstydzimy, a ta praktyka jest dla mnie jednym ze sposobów, żeby się z nim oswajać.
Jeśli Cię ciekawi, sprawdź, co zadziała u Ciebie, powoli i we własnym tempie.



