Wysoka Wrażliwość to cecha, która może być darem lub przekleństwem. Wszystko zależy od podejścia, świadomości oraz tego, jak nauczymy się z niej korzystać.
Często zastanawiam się nad tym, jak postrzegamy rzeczywistość. Dlaczego jedni przechodzą obojętnie wobec czyjegoś smutku, a inni chłoną go całym sobą? Odpowiedź często kryje się w trzech literach: WWO.
Czym właściwie jest Wysoka Wrażliwość?
WWO (z ang. Highly Sensitive Person) to nie zaburzenie ani fanaberia. To cecha temperamentu – biologiczny fakt, który dotyczy układu nerwowego. Mówiąc najprościej: osoba wysoko wrażliwa nie posiada tych naturalnych filtrów, które ma większość społeczeństwa. Bodźce docierają do nas szybciej, głębiej i w o wiele większej ilości.
Odczuwamy inaczej. Więcej. Intensywniej.
Wrażliwość w świecie twardzieli
Nie będę ukrywał – życie z tą cechą we współczesnym systemie jest wyzwaniem. Obecny świat nastawiony jest na bycie twardym, szybkim i bezwzględnym. Czasami mam wręcz wrażenie, że to akurat psychopaci mają w tej rzeczywistości prościej, a ludziom wrażliwym jest ciągle pod górkę.
Jesteśmy jak barometry. WWO to najczęściej osoby niezwykle empatyczne, które widzą i czują cierpienie innych. Przejawia się to większą czułością i uwagą na krzywdę, co bywa wyczerpujące. Kiedy inni widzą po prostu „zły dzień” kolegi z pracy, my czujemy jego napięcie, smutek i stres, jakby były naszymi własnymi.
Głęboko wierzę jednak, że obecnie nasz świat potrzebuje takich osób bardziej niż kiedykolwiek. Potrzebuje naszej uważności, głębi i tego, że potrafimy się zatrzymać.
Cienie wrażliwości: Moja historia
Bycie WWO ma jednak swoją cenę. Nieustanne analizowanie, przeżywanie wszystkiego „do środka” i brak ochronnej skorupy w łatwy sposób może doprowadzić do przeciążenia układu nerwowego.
Wysoka wrażliwość na pewno była jednym z czynników powstania u mnie choroby afektywnej dwubiegunowej (ChAD). Tak głębokie przetwarzanie emocji i brak barier ochronnych sprawiają, że psychika jest po prostu dużo bardziej narażona na destabilizację.
Blaski wrażliwości: Dlaczego warto?
Mimo tych trudności, to, co różni nas od przeciętnej osoby, jest też naszą największą siłą. Dzięki wrażliwości życie ma więcej barw. Nawet najprostsze czynności mogą być fascynujące ze względu na intensywność doznań:
- Zachód słońca nie jest tylko zjawiskiem fizycznym, ale głębokim przeżyciem estetycznym.
- Muzyka nie tylko „leci w tle”, ale potrafi wywołać dreszcze i łzy wzruszenia.
- Relacje z ludźmi mogą wejść na poziom głębi, który dla wielu jest nieosiągalny.
Jak WWO widzi rzeczywistość?
Chciałbym przybliżyć Wam konkretnie, jak ta cecha objawia się w codziennym funkcjonowaniu. Jeśli zastanawiasz się, czy też jesteś WWO, zwróć uwagę na te aspekty:
- Szczegółowość: Wchodząc do pokoju, zauważasz rzeczy, których inni nie widzą – zmianę nastroju domowników, nowe ustawienie przedmiotów, cichy dźwięk lodówki, który innym nie przeszkadza, a Ciebie dekoncentruje.
- Głębokie przetwarzanie: Nie potrafisz po prostu „rzucić okiem”. Każda informacja, każda rozmowa jest przez Ciebie mielona w głowie, analizowana pod wieloma kątami.
- Przebodźcowanie: Tłum, hałas, jaskrawe światła w galerii handlowej potrafią wyssać z Ciebie energię w godzinę. Potrzebujesz wtedy „resetu” w ciszy i samotności.
- Bogate życie wewnętrzne: Masz rozbudowaną wyobraźnię, a Twój świat wewnętrzny jest tak samo (lub bardziej) realny, jak ten zewnętrzny.
Klucz do równowagi
Dla WWO najważniejsza jest świadomość i akceptacja tej wyjątkowej cechy. Zamiast z nią walczyć i próbować się „utwardzić” na siłę, lepiej zacząć ją szlifować i wykorzystywać – na przykład w pracy zawodowej, gdzie intuicja jest na wagę złota.
Musimy jednak pamiętać o jednym: WWO powinni szczególnie dbać o zdrowie swojego układu nerwowego oraz o odpowiednią przestrzeń dla siebie. Bez tego łatwo o wypalenie.
Życie jako osoba wysoko wrażliwa ma swoje plusy i minusy. To ciągła nauka obsługi samego siebie. Ale wiecie co? Osobiście jestem zadowolony z tego, kim jestem, mimo problemów i trudności, z którymi się spotykam.
Bo czuć więcej, znaczy żyć pełniej.







