Dlaczego czasem zachowujemy się jak dzieci (nawet mając 30, 40 czy 60 lat)?
Każdemu z nas zdarza się zachować w sposób, którego później nie rozumiemy — wybuchnąć gniewem, zamknąć się w sobie, przestraszyć czegoś absurdalnego albo podjąć irracjonalną decyzję.
I to nie dlatego, że jesteśmy „niedojrzali”.
Dzieje się tak dlatego, że każdy dorosły nosi w sobie kawałki nierozwiązanej historii z dzieciństwa — przekonania, schematy i emocje, które nigdy nie dostały naszej uwagi.
Rodzice nie zawsze byli obecni.
Czasem robili, co mogli, ale sami nie umieli rozmawiać o emocjach.
Czasem brakowało im dojrzałości, spokoju albo czasu.
I tak zostają w nas niedokończone lekcje, które później odbijają się w dorosłym życiu.
Twoje wewnętrzne dziecko nie jest „infantylne” – jest nierozumiane
W dorosłym życiu to my mamy obowiązek zająć się swoim wewnętrznym dzieckiem:
- tym, które kiedyś nie dostało wsparcia,
- tym, które żyje w starych przekonaniach,
- tym, które zatrzymało się na trudnych emocjach.
I chociaż korzystam z psychoterapii, to widzę, jak wielką rolę odgrywa samoobserwacja.
Bez niej trudno o wgląd i prawdziwe poznanie siebie.
Jakie schematy w nas siedzą? Czasem bardzo bolesne
Gdy zaczynamy patrzeć na siebie uważniej, odkrywamy, że w środku żyje masa schematów, które codziennie wpływają na nasze decyzje.
Przykłady?
- „To była moja wina, że rodzice się rozwiedli.”
- „Coś jest ze mną głęboko nie tak, skoro tata mnie nie kochał.”
To myśli dziecka, które próbowało zrozumieć świat po swojemu — i zrobiło to najlepiej, jak potrafiło.
Niestety, te przekonania ciągniemy ze sobą w dorosłość, często nieświadomie.
Wpływają na:
- poczucie własnej wartości,
- relacje,
- to, jak siebie widzimy,
- jak reagujemy na krytykę,
- nasz poziom sprawczości i szczęścia.
Mój własny schemat: lęk przed odrzuceniem
U mnie ostatnio odezwał się schemat dążenia do perfekcji — to takie wewnętrzne dziecko, które mówi:
„Muszę być idealny, bo inaczej mnie nie zaakceptują.”
Trudne.
Nierealne.
Bolesne.
Ale dzięki terapii, samoobserwacji i wglądom uczę się, że to tylko część mnie.
Potrzebuje nie presji, ale zrozumienia.
Nie krytyki, ale oparcia.
I to jest właśnie rola Wewnętrznego Dorosłego.
Kim jest Silny Wewnętrzny Dorosły?
To nie jest jakaś „duchowa wersja siebie”.
To konkretny zestaw umiejętności emocjonalnych, które możemy rozwijać.
Wewnętrzny Dorosły:
- tłumaczy dziecku, co jest realne, a co nie,
- pokazuje, że nie musimy być idealni,
- zastępuje stare przekonania czymś zdrowszym,
- daje wsparcie, którego kiedyś zabrakło,
- reguluje emocje, zamiast je tłumić,
- patrzy na sytuację racjonalnie i spokojnie.
Tak jak tłumaczyłbyś własnemu dziecku z miłością i łagodnością, jak działa świat — tak samo możesz tłumaczyć samemu sobie.
Bo wszystko, co dzieje się w środku, prędzej czy później przekłada się na życie na zewnątrz.
Dlaczego to takie ważne?
Bo dopiero kiedy:
- zobaczysz schemat,
- zrozumiesz go,
- zaopiekujesz się nim,
- postawisz granice wewnętrznym głosom,
— zaczyna się prawdziwa zmiana.
Nie ta powierzchowna, ale taka, która przynosi spokój, satysfakcję i większą wolność od starych historii.
Podsumowanie
W każdym z nas mieszka dziecko — zranione, zagubione, przestraszone lub samotne.
I w każdym z nas może narodzić się Wewnętrzny Dorosły, który:
- daje wsparcie,
- wprowadza rozsądek,
- wypełnia braki,
- przynosi zrozumienie,
- buduje nowe, zdrowe przekonania.
A to wymaga tylko trzech rzeczy:
samoobserwacji,
wglądu,
i trochę odwagi, żeby zajrzeć do środka.







